sobota, 11 sierpnia 2018

Park Narodowy Corcovado, Kostaryka

Park Narodowy Corcovado jest jednym z największych lasów deszczowych w Ameryce Centralnej. Park znajduje się na półwyspie Osa w południowo-zachodniej Kostaryce i rozciąga się na powierzchni 424 km², zajmując tym samym niemalże połowę samego półwyspu. Corcovado jest jedyną ocalałą pierwotną selvą (lasem deszczowym) na pacyficznym wybrzeżu Ameryki Środkowej i składa się z szeregu przeróżnych ekosystemów od plaży i wybrzeża przez namorzyny i moczary do nizinnych i wyżynnych lasów deszczowych oraz lasów palmowych. Dojazd do Corcovado jest sporym wyzwaniem i niejednokrotnie trzeba przesiadać się nawet kilka razy zanim dojedziemy na miejsce. Ja do Corcovado jechałam z bardziej znanego kostarykańskiego Parku Narodowego, który często traktowany jest jako tańszy i łatwiej dostępny zamiennik lasu deszczowego na Osa. Mowa tutaj oczywiście o Manuel Antonio, w którym na dobrą sprawę nawet nie byłam ponieważ szkoda mi było kasy. Planowałam już wtedy podróż do Corcovado, który nie należy do najtańszych parków, więc wolałam oszczędzać. Dlatego zamiast śledzić leniwce w lesie siedziałam w kawiarence przy plaży próbując ogarnąć jedno z zaliczeń na studia. Będąc na Kostaryce wciąż pozostawałam studentką, a studia jak wiadomo, niestety, same się nie zaliczą.

Plaża przy wybrzeżu Corcovado od strony Bahia Drake
Plaża od strony Bahia Drake, Corcovado, Kostaryka.
Półwysep Osa należy do dość niedostępnych regionów Kostaryki, dlatego aby dotrzeć do Corcovado jechałam najpierw trzema autobusami z Manuel Antonio do Quepos, potem do Dominical i do Palmar Norte. Autobus do Palmar oczywiście był spóźniony jak na Kostarykę przystało. Potem z Palmar jechałam taksówką do Sierpe skąd odpływają łodzie do wioski znajdującej się już na półwyspie Osa nad zatoką Drake (Bahia Drake). Łódź oczywiście również była spóźniona, na szczęście przy przystani była kawiarenka gdzie można było rozkoszować się kawusią z widokiem na namorzyny. Całe towarzystwo oczekujące na motorówkę do Bahia Drake składało się głównie ze starszych osób z ogromnymi obiektywami oraz typowych piechurów z kijkami trekkingowymi i opaskami na głowie. Podróż do Bahia Drake zajęła nam niecałą godzinę i kiedy wypłynęliśmy już z rzeki na morze niejednokrotnie łódź leciała przez dobre kilka sekund w powietrzu. Fale bez problemu rzucały małą motorówką. Gdy dopłynęliśmy na miejsce łódź wyrzuciła wszystkich po prostu na plaży gdzie czekali właściciele hosteli oferujący noclegi. Drogi oczywiście nie miały asfaltu, były po prostu pasem mocno ubitej czerwonej ziemi, która gdzieniegdzie zamieniała się w błotnistą maź. Zanim dotarłam do hostelu musieliśmy jeszcze przejechać przez dwie rzeki także klimat odciętej od świata wioski na skraju największej w kraju dżungli się zgadzał.
Ostronos (Coati) na plaży w Corcovado

Flaga Kostaryki w Corcovado
Corcovado przez National Geographic zostało okrzyknięte mianem „najbardziej biologicznie zróżnicowanego miejsca na Ziemi”. Nie wiem czy jest to prawda, ale jedno trzeba przyznać – park naprawdę tętni życiem, a zwierzęta za nic mają sobie obecność człowieka i nie rzadko znajdują się dosłownie „na wyciągnięcie ręki”. Małpy i ostronosy przechadzają się tuż obok grupy zajęte swoimi sprawami. Corcovado należy do najbardziej chronionych parków narodowych Kostaryki przez co obowiązuje tutaj całkowity zakaz dotykania oraz karmienia zwierząt. Zabieranie jakichkolwiek patyczków, kamyków czy muszli „na pamiątkę” również jest zakazane. Sam Park natomiast posiada dzienny limit odwiedzin i tak do najpopularniejszej stacji Corcovado – Sireny nie może dziennie wejść więcej niż 100 osób. Dlatego często zaleca się rezerwowanie wycieczek do Corcovado z wyprzedzeniem ponieważ zostawiając to na ostatnią chwilę możemy rozbić się właśnie o ten limit. Ja jednak nie miałam problemów z załatwieniem wycieczki będąc na miejscu. W tym momencie warto też dodać, że wchodzenie do Corcovado na własną rękę jest niezgodne z prawem i może się to skończyć mandatem jak i… przepadnięciem w dżungli. W Corcovado można też natchnąć się na takie zwierzęta jak jaguar czy puma, ale te osobniki bytują raczej w głębszych partiach lasu.
Tapir w Parku Narodowym Corcovado
Wybrzeże Corcovado od strony Bahia Drake

Zwalone palmy na plaży Corcovado, Kostaryka.

Z Bahia Drake do Corcovado płynęłam łodzią jakąś godzinę. Wylądowaliśmy na plaży, która pełna była zwalonych palm i połamanych muszli. Pierwszy raz zobaczyłam korzenie palmy i naprawdę nie spodziewałam się, że będzie to kula wypełniona sterczącymi „odnogami”, przypominająca troszkę jeżowca. Sama plaża ciągnęła się prawie 40 km i wyglądała niesamowicie, po prostu biła z niej dzikość. Widać było, że właśnie tutaj zaczyna się dżungla i to nie byle jaka bo składająca się z prawie 42 tysięcy hektarów lasu deszczowego. W Corcovado żyję ponad 10% wszystkich ssaków występujących w obu Amerykach w dodatku występuje tutaj 500 gatunków drzew, 6000 gatunków insektów w tym ponad 220 gatunków motyli, 149 gatunków ssaków, 116 gatunków płazów i gadów oraz 400 gatunków ptaków, w tym 16 gatunków kolibrów. W sezonie można natchnąć się na żółwie składające jaja na plaży, a Corcovado odwiedzają wszystkie 4 gatunki żółwi występujących w wodach wokół Kostaryki. Także naprawdę jest w czym przebierać!

Ogromne drzewa w dżungli Corcovado, Kostaryka.
Płazy w Corcovado
Najlepsze w Corcovado jest to, że zwierzęta zupełnie nie zwracają uwagi na ludzi. Małpy często skaczą tuz nad głową, tapir leży sobie w zaroślach niecałe 5 metrów od zwiedzających, różnorakie ptactwo przechadza się na szlaku, krokodyl leży sobie przy plaży, a w morzu gdzieniegdzie migają płetwy rekinów. Przez tą bliskość natury zdarzają się sytuację w których małpy sikają na turystów albo ktoś oberwie zrzucanymi łupinami orzecha czy patykami. Dlatego, mimo wszystko, lepiej jest trzymać się na dystans i nie stawać pod drzewami na których są małpy bo można oberwać „złotym deszczem”. Niestety, Park Narodowy Corcovado należy do dość drogich atrakcji Kostaryki. Jednodniowa wycieczka kosztuje jakieś 90 dolarów a 2 czy 3 dni w Parku połączone z noclegiem np. na stacji Sirena, która jest główną stacją badawczą w Corcovado to już wydatek rzędu nawet 350-400 dolarów. Dlatego większość osób wybiera się tutaj tylko na jeden dzień. Od strony Bahia Drake (czyli strony od której przyjechałam) najpopularniejszą opcją jest właśnie wędrówka do stacji Sirena połączona z obiadem na tej stacji i powrót. Do Parku Narodowego nie można wnosić jedzenia, dlatego siłą rzeczy trzeba zaopatrzyć się w obiad +/- kawę na stacji. Większość agencji turystycznych będzie jednak ofiarować posiłek w cenie wycieczki.
Małpa gatunku Sajmiri w koronach drzew w Parku Narodowym Corcovado.
Małpa gatunku Czepiak w Corcovado


Do Corcovado można tez wjechać od strony Puero Jimenez i miejscowości Carate jednak w tej części Kostaryki nigdy nie byłam więc się nie wypowiem. Oprócz stacji Sirena można też wybrać się na dłuższą wycieczkę plażą do stacji San Perdillo lub stacji Las Patos leżącej za jeziorem Corcovado. Las Patos jest jednak bardzo często oblegana przez naukowców więc dostęp do niej może być utrudniony. Przed wycieczką do Corcovado trzeba zaopatrzyć się wodę zwłaszcza jeżeli planujemy wędrówkę plażą ponieważ temperatura prawie na pewno będzie wysoka, a słońce potrafi naprawdę być mordercze. Buty trekkingowe i środek na komary to również coś co musimy mieć. Corcovado to dżungla zamieszkała przez setki insektów, skolopendr oraz jadowitych węży które naprawdę bardzo łatwo przeoczyć w bujnej zieleni. Jeżeli wybieramy się na dłuższy trekking w głąb Parku to bardzo możliwe, że w pewnym momencie będziemy musieli przechodzić przez rzekę w której poziom wody morze nawet sięgać pasa. Trzeba wtedy uważać na pijawki i pluskwy których też nie brakuje. Kolejnym zagrożeniem są z pozoru niepozorne dzikie świnie Pekari, które potrafią być bardzo agresywne jeżeli zakłóci się ich spokój. Wyposażone w ostre kły potrafią bez problemu spowodować dość poważne obrażenia, dlatego w przypadku ataku Pekari najlepszą metodą jest ucieczka na drzewo. Jeżeli planujemy chwilę orzeźwienia w morzu nie możemy zapominać o często występujących tutaj rekinach oraz o tak zwanych „rip currents” czyli prądach strugowych. Prądy strugowe to bardzo silne prądy morskie występujące w strefie przybrzeżnej i płynące w kierunku otwartego morza. Jeżeli wpadniemy w taki prąd to wyniesie on nas bardzo daleko od brzegu a siłą własnych ramiona nie jesteśmy w stanie go pokonać. Dlatego, jeżeli wpadnie się prąd strugowy to należy płynąć w bok, aby znaleźć się poza jego zasięgiem. 


Tyle dzisiaj o Corcovado! Jeżeli planujecie wyjazd w tamte tereny to więcej informacji znajdziecie tutaj: https://costa-rica-guide.com/nature/national-parks/corcovado/

Muszla znaleziona na plaży w Corcovado, Kostaryka
Kości wieloryba na plaży, Corcovado, Kostaryka.
Krokodyl w zaroślach w Corcovado, Kostaryka (kto widzi?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz