niedziela, 18 maja 2014

3...2...1...Bałkanicę czas zacząć!

No tak! Nareszcie po roku siedzenia w domu, załamaniach nerwowych i panice związanej ze zbliżającą się maturą przyszedł czas na kolejną podróż. Kiedy wstawiałam licznik na bloga, wskazywał on 39 dni. Wtedy wszystko było jeszcze niesamowicie odległe i prawie, że nierealne. Teraz gdy licznik pokazuje 3 dni i ciągle przeskakujące sekundy Bałkany realnieją z każdą chwilą, z każdym jego piknięciem, aż w końcu staną się rzeczywistością! 


Zaczynamy w środę, gdy tylko Marta napisze maturę z hiszpańskiego. Potem moja mama podwiezie nas do czeskiego Brna skąd dalej pojedziemy już stopem w kierunku Słowenii. Po wędrówce przez wspaniały Park Triglav zobaczymy dlaczego Weronika postanowiła umrzeć, odwiedzając drugą najmniejszą stolicę europy Lublanę (pierwszy jest Reykjavik). Potem na południe w stronę słońca i w stronę ogromnych krasowych jaskiń Postojnej i Skocjańskiej, gdzie wejdę chodźmy bilety miałyby mnie zrujnować finansowo i zmusić do jedzenia samej wody przez tydzień. Co będzie dalej? Co mamy jeszcze na naszym szlaku..? Wiele krajów i wiele pięknych miejsc, które mam nadzieję uda nam się wszystkie zobaczyć.


Także moi drodzy czytelnicy. :) Dziękuję wam bardzo że wchodzicie na bloga i komentujecie, jaram się tym niesamowicie bo lubię opowiadać, gdy ktoś chce słuchać. Przez najbliższe półtora miesiąca wątpię żeby cokolwiek pojawiło się na blogu, gdyż jak wiadomo autostop różny bywa, a i dostępność komputera raczej słaba. Na pewno będę umieszczać zdjęcia i wstawki na fanpage'u na facebook'u, a jeżeli tylko będzie taka możliwość to wstawię coś również na bloga. Acha! Jeszcze jedno. Nie myślcie, że żegnamy się w tym miejscu z Irlandią, o nie... Można by rzecz, że dopiero co się z nią przywitaliśmy i nie wymieniliśmy jeszcze do końca pierwszych uprzejmości. Irlandia wróci, zwłaszcza że w tym roku planuję kolejną podróż po Zielonej Wyspie, ale o tym opowiem gdy nadejdzie odpowiedni czas i pora na celtyckie baśnie. 


Co jeszcze mogę powiedzieć moi drodzy? Do zobaczenia za miesiąc, za 4075 km i 11 krajów. Gdybyście jednak bardzo za mną tęsknili to mam dla was niespodziankę! W najbliższym numerze "Poznaj Świat" ukarze się jeden z moich artykułów, opisujących tym razem bardziej przydomową okolicę, bo moje rodzinne strony: Góry Opawskie. Także zawsze możecie pójść do kiosku, kupić miesięcznik i znowu będziemy razem! :) Tymczasem ja zbieram się już i idę łapać stopa. Szerokości!

8 komentarzy:

  1. Powodzenia pało <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Woda w Serbii: YOU SHALL NOT PASS. Ale myślę, że przejedziesz, nie przepłyniesz, wrócisz cała, nie w kawałkach <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry. Ale nie mogę patrzeć na te błędy językowe i logiczne w tekście. Rozumiem, naprawdę rozumiem, że blog to inna forma wypowiedzi (mniej oficjalna). Jednak "półtorej" miesiąca zamiast "półtora" miesiąca, "jedzenie" wody zamiast "picia"? Z ciekawości przejrzałam również inne wpisy i jest podobnie. Proszę, zwracaj większą uwagę na to JAK piszesz. Te błędy są po prostu straszne, jakbym gimnazjalistkę czytała a nie kobietę, która chce wybrać się na studia za granicę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "jedzenie wody" to akurat celowo zastosowana gra słowna mająca zwrócić uwagę na fakt, iż mogę przez tydzień głodować. Mniej spin, więcej luzu koleżanko :D

      Usuń
  4. Powodzenia i szerokości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenie się przyda, zwłaszcza w zalanej Bośni i Serbii więc nie dziękuję! :D

      Usuń
  5. Wspaniała wyprawa, powodzenia i oby wszystkie podróże były inspirujące i bogate w doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń